Polskie elektroniczne piosenki na walentynki

0 Flares Twitter 0 Facebook 0 0 Flares ×

piosenki na walentynki

Rok temu polecałam seksowne utwory w sam raz na 14 lutego, tym razem jednak postanowiłam wziąć pod lupę polski światek elektroniczny, bo dzieje się w nim bardzo wiele i fani syntezatorów naprawdę mają w czym wybierać.

Przejrzałam swoje płyty oraz serwisy streamingowe i wybrałam kilka piosenek moich ulubionych polskich twórców. Nie wszystkie utwory bezpośrednio tyczą się miłości, ale są na tyle nastrojowe, że warto po nie sięgnąć w walentynki. Mam nadzieję, że coś Wam wpadnie w ucho!

1. Daniel Bloom & Tomasz Makowiecki – „Addicted”

To właśnie Bloom spowodował, że Makowiecki zainteresował się syntezatorami i jego ostatni krążek „Moizm” wypełniony był właśnie elektronicznymi dźwiękami. Takie wcielenie Tomka bardzo mi odpowiada i nic zatem dziwnego, że na płycie Blooma „Lovely Fear” wśród gości pojawił się m.in. Makowiecki. Numer „Addicted” to moja ulubiona piosenka na tej płycie – człowiek słuchając jej lewituje w kosmosie. Oby następna solowa płyta Makowieckiego, nad którą właśnie pracuje była utrzymana również w takim klimacie.

2. Lari Lu – „Smok” (Dustplastic Remix)

Ta sympatyczna pani, którą większość kojarzy z Varius Manx ma równie sympatyczny wokal i fajną płytę „11” i postanowiłam wybrałać świetny remix jej utworu „Smok”. Jest bajecznie, dynamicznie i romantycznie, ale nie ckliwie. Potrafię słuchać tej piosenki kilka razy z rzędu, także ostrzegam, bo to jeden z tych kawałków, który jak już się spodoba to długo będzie tkwić w głowie.



3. Jutro – „Śmierć”

Może tytuł piosenki nie pasuje za bardzo do walentynek, ale za to brzmienie tego kawałka jak najbardziej nada się do intymnej atmosfery tylko we dwoje. Mocny bit, niewyraźne syntezatorowe tło i delikatny, jakby od niechcenia wokal Lindy. Odpowiedni numer dla tych, którzy lubią mroczniejsze i bardziej „namiętne” elektroniczne klimaty.



4. Milky Wishlake – „GAMES”

Na tego pana trafiłam całkiem przypadkowo, ale gdy zauważyłam, że jest on wychowankiem wytwórni Next Pop to wiedziałam, że się nie zawiodę. Właśnie nakładem tej wytwórni wychodzą płyty takich twórców, jak Bokka, Baasch czy Lari Lu. Milky Wishlake to kolejny artysta, który czaruje ciekawymi syntezatorami i ma całkiem przyjemny głos. Warto również zwrócić uwagę na okładkę płyty „Wait For Us”, bo jest ona naprawdę zjawiskowa.

5. Baasch – „Make Up”

Skoro już wspomniałam o Baaschu to oczywiście muszę polecić jakiś utwór tego twórcy. Tutaj mamy jednak więcej mroku oraz dźwięków, które powodują, że chcesz zamknąć się w swoim własnym świecie i po prostu rozkładać na części pierwsze utwory Baascha. Muzyk właśnie pracuje nad swoją drugą płytą, a w walentynki polecam sięgnąć po jego EP-kę „Simple Romantic Dark Songs”. Tytuł tego wydawnictwa jest naprawdę strzałem w 10, tak samo jak projekt okładki minialbumu.



6. Das Moon – „Violent Lullaby”

Pierwsze skojarzenie? Brzmienie jak Depeche Mode i jest to bardzo słuszne spostrzeżenie, bo kapela czerpie garściami z twórczości Brytyjczyków, przy czym nie jest to ślepe kopiowanie i chwała im za to. Das Moon brzmi jak z lat 80., jednocześnie jest to bardzo świeże spojrzenie na muzykę tamtej dekady. Ci, którzy uwielbiają dźwięki właśnie z tamtego okresu w walentynki powinni zakochać się w Das Moon.


7. Coals – „Sting”

Ten duet żyje w innej galaktyce i to oddalonej naprawdę daleko od naszej. Ich muzyka jest bardzo klaustrofobiczna i intymna, dobrze się jej słucha późną nocą. Jeśli chcecie zaszyć się w walentynki w domu z lampką wina i po prostu cieszyć się wolno płynącym czasem po pracowitym dniu to Coals w tym pomoże.



8. Jóga – „Pod Prąd”

Kolejni mroczni romantycy, bardzo sympatyczni panowie, których koncerty wciągają od pierwszego taktu. Zespół tworzy autentyczną i poruszającą muzykę, niby smutną, ale te dźwięki są jak miód na serce. W tej muzyce naprawdę można się zakochać!



9. Kamp! – „No need to be kind”

Klimatycznie z nutką melancholii, ale jednocześnie tanecznie, akurat na zatańczenie wolnego tańca z drugą połówką. Panowie z kapeli Kamp! wiedzą jak dzięki syntezatorom stworzyć świetny muzyczny świat, do którego chce się ciągle wracać.


10. Rosalie – „Pozwól”

Tę panią poznałam dzięki Europejskim Targom Muzycznym „Co Jest Grane 24”. Wokalistka ma na koncie EP-kę, gdzie znajdziemy fajne bity z dużą dawką syntezatorów i oczywiście wokalem Rosalie – delikatnym i intrygującym. Warto śledzić jej poczynania, bo ta sympatyczna blondynka może jeszcze narobić szumu.

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.