Mroczny Piąteczek: Joy Division

0 Flares Twitter 0 Facebook 0 0 Flares ×

Kolejne zestawienie kawałków Joy Division nie byłoby niczym nowym, dlatego pomyślałam, żeby przedstawić wam 5 coverów utworów Brytyjczyków. Nie przepadam za wersjami, które są wiernym odzwierciedleniem oryginału. Wolę zdecydowanie, gdy artysta zmienia aranżację piosenki dorzucając pewne charakterystyczne dla siebie elementy. Oto kilka propozycji, po które warto sięgnąć w piątek!

1. The Killers – „Shadowplay”

Są takie utwory, które są jak grom z jasnego nieba. Szczęka ci opada, podkręcasz głośniki i choć całymi dniami słuchasz jednego utworu, to nadal Ci za mało. Tak właśnie jest z tym kawałkiem. W pierwszej chwili nie rozpoznałam tego numeru, a gdy już Killersi się rozkręcili, to nie potrafiłam ściszyć piosenki. Jest ostro, melodyjnie i smutno. Czyli tak jak być powinno.

2. Nine Inch Nails – „Death Souls”

Pierwsze skojarzenie – oczywiście film „Kruk”. Miasto zanurzone w mroku i dziwny jegomość, który wrócił ze świata umarłych, żeby ukarać złoczyńców. W powietrzu lata upiorny kruk, zaś w tle wybrzmiewa hipnotyzujący głos Trenta Reznora – ten pan śpiewa w taki sposób, że ma się ciarki na skórze. Nine Inch Nails sprawił, że utwór Joy Division jest bardziej drapieżny i uzależniający. Powoli się rozkręca, by wciągnąć słuchacza w niebezpieczny muzyczny świat Reznora.

3. The Cure – „Love will tear us apart”

Jeśli mówimy o przygnębiającej muzyce to nie może oczywiście zabraknąć Robercika Smitha, który sztukę pogarszania humoru ma we krwi. Posępnie ciągnąca się aranżacja, gdzie nic nie jest wyraźne oprócz perkusji, zaś roztrzepany wokalista brzmi, jakby był na naprawdę niezłym haju. W zasadzie piosenka jest w typowym stylu The Cure, choć wstęp jest zdecydowanie za krótki na możliwości kapeli, która potrafi „mielić” przez kilka minut motyw muzyczny, aż w końcu z otchłani rozpaczy pojawia się Smith.

4. Trent Reznor & Peter Murphy – „Atmosphere”

Nine Inch Nails, Bauhaus i Joy Division – moja smutna dusza w tym momencie po prostu się raduje. Choć ta wersja znacząco nie różni się od oryginału, to Murphy i Reznor po prostu czarują wokalami, a rozmarzona gitara i dudniąca perkusja sprawia, że człowiek dosłownie odlatuje, jak ten złowrogi kruk z wcześniej wspomnianego filmu. Piękno w czystej postaci. Jeśli ta wersja Wam przypadnie do gustu, to panowie mają na swoim koncie jeszcze kilka coverów Joy Division, po które warto sięgnąć.



5. Therapy? – „Isolation”

Podkręcamy nieco tempo dzięki brytyjskiej kapeli Therapy?, która dodała oliwy do ognia. Utwór od razu można poznać, bo muzycy raczej nie eksperymentowali w obrębie aranżacji, jednak wszystko brzmi po prostu mocniej, agresywniej i diabelsko dobrze.

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.