Piotr Zioła wystąpił w Warszawie

0 Flares Twitter 0 Facebook 0 0 Flares ×
foto: A. Degórska

foto: A. Degórska

To było tak – pierwszy raz na koncert tego wokalisty trafiłam przypadkowo, bo grał on jako support przed występem Smolika i Keva Foxa. Już wtedy stwierdziłam, że jak na takiego młodego artystę głos ma naprawdę mocny i przyjemny.

Gdy mój kumpel pokazał mi twórczość Juriego Pootsmana – estońskiego reprezentanta na Eurowizji – poleciłam mu właśnie płytę Piotrka, bo uważałam, że panowie mają wiele wspólnego. Skończyło się na tym, że mój znajomy stał się jego fanem i wyciągnął mnie na koncert nad Wisłą.

Wiedziałam już czego spodziewać się po tym występie. Drobny blondyn w stroju jak nie z tej dekady, muzyka również nawiązująca do dawnych czasów i ten głos, który na 20-latka rzeczywiście brzmi bardzo dojrzale.

foto: A. Degórska

foto: A. Degórska

Znajomi, którzy byli pierwszy raz na koncercie stwierdzili, iż nie spodziewali się, że materiał z płyty zabrzmi w takiej rockowej otoczce. Jako że osobiście lubię bardziej ostre brzmienie idealnie mi to odpowiadało, gdy sekcja rytmiczna pruła do przodu, aż miło, zaś gitarzysta nie pozostawał w tyle.

Byłam mile zaskoczona, że ludzie znali teksty większości numerów, gdy tylko rozpoczynał się nowy utwór bili brawa poznając dany kawałek. Oczywiście największy aplauz otrzymywały single „W ciemno” czy „Podobny”. Deski pod nogami cały czas drżały, ludzie nie krępowali się tańczyć. Nie zabrakło też lirycznych momentów, gdy można było posłuchać przyjemnego głosu Piotrka i nieco się rozmarzyć.

W zasadzie z każdą kolejną piosenką koncert wciągał coraz mocniej. Piotrek widać, że jest kłębkiem nerwów. W porównaniu jednak do koncertu, na którym byłam kilka miesięcy temu, opanował już nerwowe ruchy swoich dłoni, które wcześniej trochę mnie irytowały.

foto: A. Degórska

foto: A. Degórska

Dobry koncert to taki, gdy wychodząc masz zdecydowanie lepszy humor, aniżeli na samym początku występu. Dobry koncert to też taki, gdy choć nie jesteś fanem tego artysty, to dobrze bawisz się na jego występie. Nadal będę utrzymywać, że nie jest to muzyka, którą będę się katować dniami i nocami, ale cieszę się, że poszłam na występ tego wokalisty. Przede wszystkim jest to sympatyczna muzyka wykonana przez artystów, którzy nie starają się kogoś udawać. Piotrek jaki jest, każdy widzi i podoba mi się to, że momentami zauważałam napięte żyły na jego szyi i kropelki potu na skroniach. Jestem ciekawa w jakim kierunku potoczy się kariera tego chłopaka.

Koncert odbywał się w ramach imprezy Żywiec Miejskie Granie na Plażowej nad Wisłą. Lubię to miejsce, bo zawsze jest tam sporo osób i siedząc na piasku nie odczuwasz, że jesteś w stolicy pełnej bezdusznych budynków. Obok widzisz oświetlony stadion, na plaży jest kilka klubów, w których dudni muzyka, widać również mosty i kawałek Pałacu Kultury. Do tego należy dodać wyborowe towarzystwo i sobotni wieczór można zaliczyć do udanych.

foto: A. Degórska

foto: A. Degórska

 

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.