Mroczny Piąteczek #3

0 Flares Twitter 0 Facebook 0 0 Flares ×

Philip OackyW piątek 13-go serwuję Wam kolejną porcję smutnych dźwięków, które idealnie sprawdzą się w ten ponury wieczór. Niech mrok będzie z Wami!

Friday, I’m in Love!

1. OMD – „The New Stone Age”

Odnoszę takie wrażenie, że brytyjski zespół został niedoceniony za swoją elektroniczną działalność. Oczywiście oddani fani znają wszystkie utwory, ale przeciętny słuchacz kojarzy kapelę głównie z numerów „Enola Gay” i ewentualnie „Sailing on the seven seas”, które świetnie nadają się do oldschoolowej potańcówki. Dlatego postanowiłam polecić dzisiaj numer „The New Stone Age”, w którym czuć post-punkową desperację oraz młodzieńczą energię. Najlepiej sięgnąć po wykonanie na żywo, bo Andy McCluskey daje się ponieść emocjom, aż miło posłuchać. Czyste szaleństwo!

2. The Twilight Sad – „It Never Was The Same”

Niecierpliwie odliczam dni do koncertu The Cure w Łodzi. Kumpel, który również wybiera się na ten występ doradził mi, żebym przesłuchała zespół supportujący kapelę roztrzepanego Robercika. Tym sposobem poznałam The Twilight Sad – czystą formę mroku oraz melancholii. Ich twórczość wciąga już od pierwszych taktów – smutne syntezatory, mocny puls perkusji i ładne melodie. Nie mogę się doczekać, gdy usłyszę kapelę na żywo!

3. The Lover Speaks – „No more I love you’s”

Ten numer na pewno kojarzycie w wykonaniu boskiej Annie Lennox. Przez długie, długie lata nawet nie wiedziałam, że jest to cover brytyjskiego duetu The Lover Speaks. Wersja Lennox nie różni się znacznie od oryginału, ale jakimś trafem to właśnie jej interpretacja wpadła w ucho wielu słuchaczom. Dzisiaj jednak warto sięgnąć po pierwotną wersję, która jest zdecydowanie bardziej marzycielska.

4. Human League – „Empire State Human”

Mam słabość do new romantic, ciekawych fryzur i mocnego męskiego wokalu. To wszystko można znaleźć w Human League. Na debiutanckim krążku, gdy jeszcze nie było uroczych wokalistek, ekscentryczny Phil Oakey (gdzie się podziała jego gęsta czarna czupryna!) wraz z kumplami przedstawili materiał, który od razu kojarzył się z twórczością Gary’ego Numana. Zresztą kapela czerpała garściami od elektronicznych pionierów tworząc ciekawe numery zdominowane przez syntezatory. „Empire State Human” to zdecydowanie najbardziej taneczny kawałek z tego krążka i jeden z moich ulubionych w dorobku tej kapeli. Jest moc!

5. Grauzone – Eisbär

Piosenka odnaleziona w odmętach internetu. Grauzone to jeden z przedstawicieli Neue Deutsche Welle. Zatem mamy tutaj ironiczny i nieskomplikowany tekst w języku niemieckim, prostą aranżację i melodię, która od pierwszego taktu wpada w ucho. Utwór jest monotonny, jakby od niechcenia i to właśnie stanowi jego siłę. Wisienką na torcie jest klip – zadymiony oraz bardzo narkotyczny.

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.