Koncert Tangerine Dream w Warszawie

0 Flares Twitter 0 Facebook 0 0 Flares ×

news_tangerine-dream-w-warszawie_052546c20c9450

4 czerwca w Warszawie zagrał legendarny zespół Tangerine Dream w ramach Phaedra Pharewell Tour 2014. Zespół powstał w 1967 roku, a jego założycielem i stałym członkiem jest Edgar Froese. Grupa, choć kilkakrotnie zmieniała skład, gra po dziś dzień. Ich koncerty to wspaniałe show z niesamowitą muzyką i świetnymi wizualizacjami. Tangerine Dream oprócz studyjnych i koncertowych nagrań, ma na swoim koncie twórczość skomponowaną do filmów, takich jak ,,Złodziej’’, ,,Cena Strachu’’, czy ,,Twierdza’’.

Koncert Tangerine Dream odbył się w Hali Ursynów. Osobiście uważam, że miejsce zostało źle wybrane, bowiem jest to duża sala sportowa, w której nie ma odpowiedniej atmosfery koncertowej. Siedząc na niewygodnych, plastikowych siedzeniach na podwyższeniu, patrząc na sportowe wnętrze sali sądziłam, że to będzie znacznie przeszkadzać podczas koncertu. Jednak, gdy światła na sali zgasły i na scenie po kolei pojawiali się muzycy na tle niebieskich wizualizacji i dźwięków morza, przenieśliśmy się w inny wymiar, w świat muzyki Tangerine Dream i już nic i nikt nie mógł nas wyciągnąć z tego stanu. Zapomniałam o tym, że jestem w sali sportowej, bowiem to, co działo się na scenie przykuwało wzrok każdego widza.  Za muzykami wyświetlano ciekawe wizualizacje, często związane z wodą. Światła były dopasowane do muzyki, podkreślały akcenty muzyczne. Uwagę również przykuwała damska część zespołu, zwłaszcza energetyczna perkusistka Iris Camaa oraz Linda Spa grająca na syntezatorze i na saksofonie. Linda czterokrotnie zmieniała stroje, które robiły duże wrażenie na mnie. Była więc kamizelka z piórami na ramionach, suknia przypominająca trochę stroje w stylu gotyckim oraz długi, błyszczący płaszcz. Wszystko w kolorze czerni. Elegancko i dostojnie. Natomiast Hoshiko Yamane grała na wiolonczeli oraz skrzypcach. Szczególnie pod koniec koncertu dziewczyna popisała się swoim warsztatem. Edgar Froese zachwycił mnie solówkami gitarowymi, to było coś niesamowitego, gdy muzyk był oświetlany przez pomarańczowe światło, a on jak gdyby nigdy nic, grał odwrócony bokiem do publiczności i czarował na gitarze. W skład zespołu wchodzi jeszcze Thorsten Quaeschning, który grał na klawiszach.



Twórczość Tangerine Dream to wielowarstwowe utwory, powolutku się rozwijające i hipnotyzujące słuchacza. Muzyka zabrała nas w inny wymiar rzeczywistości. Podczas pierwszej części usłyszeliśmy ,,Odd Welcome’’, ,,Burning the Bad Seal’’, ,,The Midnight Trail’’, ,,Sorcerer Theme’’, ,,Twilight in Abidjan’’, ,,Hermaphrodite’’, ,,Sleeping Watches Snoring in Silence’’, ,,Song of the Whale Part One: From Dusk’’, ,,Horizon (Warsaw Gate Mix)’’ i ,,Sphinx Lightning’’. Odniosłam takie wrażenie, że te utwory nawiązują trochę do natury, często bowiem wizualizacje przedstawiały ryby, wodę, czy muszle. Pierwsza część koncertu trwała około godziny, ale nie zauważyłam kiedy zdążyło upłynąć tyle czasu.

Po dwudziestominutowej przerwie muzycy powrócili na scenę. W czasie pierwszego utworu ,,Josephine the Mouse Singer’’ perkusistka wykonała taniec, podczas którego miała czarne skrzydła i białą maskę. Druga część koncertu zdecydowanie bardziej odwoływała się do kosmosu, co z resztą miało swoje odwzorowanie na ekranie ukazującym statki kosmiczne. Muzycy zauważalnie się ,,rozkręcili’’ i ta część publiczności, która trochę była znużona podczas pierwszej części (a byli tacy, którzy ziewali), ,,obudziła się” i lekko kołysała się w rytm muzyki. Za mną siedział Pan, który tak tupał nogą, że aż my to czuliśmy. Nie dziwię się mu, bowiem ja również nie mogłam powstrzymać się od wystukiwania rytmu nogą i podrygiwania. W tej części koncertu usłyszeliśmy ,,Logos (Extract) (Logos 2011)’’, ,,Alchemy of the Heart’’, ,,Grind’’, ,,Warsaw in the Sun’’, ,,Oriental Haze’’, ,,Three Bikes in the Sky’’, ,,Das Mädchen auf der Treppe’’, ,,Marmontel Riding On A Clef’’ i ,,Trauma’’. Ponieważ utwory Tangerine Dream są dosyć długie, to sam bis trwał jakieś 40 minut, bowiem muzycy zagrali ,,Phaedra 2005”, ,,Darkness Veiling The Night”, ,,Arcangelo Corelli’s La Folia”, ,,The Silver Boots of Bartlett Green”. Ogólnie całe show trwało prawie 3 godziny, ale były to niesamowicie odrealnione 3 godziny.

Podsumowując, choć Hala Ursynów nie jest dobrym miejscem na koncerty, muzycy Tangerine Dream tak mnie zaczarowali, że zapomniałam o tym nieodpowiednim otoczeniu. Można powiedzieć, że zespół zabrał nas gdzieś w kosmos, w świat pełen niesamowitych dźwięków, który rządzi się innymi prawami. Podejrzewam, że byłam jednym z najmłodszych widzów tego wieczoru, ale Tangerine Dream się nie starzeje, ich muzyka nadal brzmi niesamowicie. Cieszę się, że miałam możliwość zobaczyć legendę na żywo i to akurat w rocznicę wolnych wyborów, bowiem ich muzyka świetnie oddaje ducha wolności.

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.